Chęć zemsty to równie popularne uczucie jak zazdrość. Uważam tak bo widzę jak zachowują się inni ludzie. Wiem to również po sobie. Bardzo niebezpieczne uczucie. Często prowadzi nas do desperackich czynów, ale niestety w złym pojęciu tego słowa. Oko za oko, ząb za ząb. O Zemście mówi nawet to staropolskie przesłanie. W rzeczywistości ma ono świetne odniesienie. Niestety… Ale ciężko nad tym zapanować. Religia katolicka buntuje się przed tym uczuciem, ale nieudolnie. Ciężko zabić w człowieku myśli o zemście. Najlepszym lekarstwem na to jest czas. Ale kiedy nadarza się sposobność do zemsty od razu chcemy ją wykorzystać. Tylko będąc strasznie opanowanym człowiekiem możemy sobie z tym poradzić. Jeśli jednak Kościół Katolicki coś dla nas znaczy to warto wziąć pod uwagę jego nauki. Najlepiej schować w kieszeń swoją dumę i nadstawić drugi policzek, bo lepiej zostać skrzywdzonym, niż skrzywdzić drugą osobę. Najważniejsze jest bowiem czyste sumienie.
Niekiedy jednak sprawa zemsty jest równie oczywista, co... wskazana. Kiedy? Gdy mówimy o sportowej rywalizacji. Takich pojedynków jest nie mało, czy to w bokserskim ringu, czy też na piłkarskim stadionie lub korcie tenisowym. Kiedyś takim duetem wielkich rywali byli znakomici tenisiście – Pete Sampras i Andre Agassi. Raz wygrywał ten pierwszy, innym razem ten drugi. Kiedy okazywało się, ze obaj meli stanąć naprzeciwko siebie w finale wielkoszlemowego turnieju, to od razu wszyscy fani tenisa chodzili „naelektryzowani”.
W futbolu przecież wielkim świętem jest wielkie derby Hiszpanii, czyli pojedynek Barcelony z Realem Madryt. W Szkocji wszyscy fani piłki nożnej czekają na mecze Celticu z Rangersami. Jako Polacy oczekujemy piłkarskich pojedynków z Anglia i Niemcami. Zarówno w jednym i drugim przypadku nie chodzi już o sama rywalizację i punkty. To prawdziwa wojna, tutaj trzeba pomścić poległych w poprzednich spotkaniach. Emocje sięgają zenitu.
Każdy sportowiec ma swoje chwile radości i smutku. Taki jest sport – raz się przegrywa, raz się wygrywa. Tylko że zawsze za porażką stoi chęć zemsty. Sportowcy przełykając ślinę goryczy obiecują, że następnym razem... tak rodzą się największe sportowe motywacje, tak rodzą się największe sportowe emocje. Bo tutaj zemsta nie musi być negatywnie pojmowana. Można wszak przyjmować porażkę z dumą i cieszyć się z drugiego miejsca. Takie wypadki motywują, bo zawsze chce się być tym najlepszym. Chęć zemsty motywuje do kolejnych treningów, podnoszenia swoich umiejętności. To wszystko przekłada się później na niesamowita rywalizację i liczne emocje. Czyli to wszystko, co w sporcie jest najpiękniejsze. Jak widać chęć zemsty nie zawsze musi być czynnikiem negatywnym. Może to być również bodziec do wielkich rzeczy, jak w przypadku sportu – bodziec do osiągana najlepszych wyników sportowych. Traktujmy więc zemstę w sporcie jako naturalny doping. Jako emocję pozwalającą zostać mistrzem.