Futbol to nasza wielka sportowa miłość. Nie ma chyba mężczyzny, który choć przez chwilę nie pasjonowałby się piłkarskimi pojedynkami, który nie kopałby w swoim życiu futbolówki. Jako kibice zawsze mamy swoje ulubione kluby, sympatyzujemy też z kadrą narodową marząc o tym, by nasi rodacy w spodenkach i getrach grali z najlepszymi jak równy z równym. Niestety tych emocji polscy piłkarze nie dają nam zbyt wielu – no, może i wiele, ale zazwyczaj są to emocje negatywne. Liga jest okrutnie słabiutka, reprezentacja gra mizernie, nasi „eksportowi” piłkarze zazwyczaj grzeją przysłowiowe ławy, a wśród sędziów i działaczy związkowych szerzy się dziwne przyzwolenie odnośnie korupcji.
W tym wszystkim zawsze przykładaliśmy ogromną nadzieje do piłkarskiej młodzieży. Nasze młodzieżówki liczyły się często w czempionatach, w Europie zdarzało im się grać z najlepszymi jak równy z równym, przecież kilka reprezentacji stawało nawet na podium największych imprez na Starym Kontynencie. Tylko ci młodzi, całkiem nieźle grający ludzie wchodząc w zawodowy sport giną. Niewielu z nich osiąga jakikolwiek sukces w futbolu. Dlaczego? Mamy słabych trenerów, mamy słaby system szkolenia, nie potrafimy zadbać o uzdolniona młodzież. Wobec takiej sytuacji nie możemy się łudzić, nie będziemy mieli żadnych sukcesów z reprezentacją seniorską. Oczywiście tutaj można wiele dyskutować, wielu bowiem fanów piłkarstwa uważa, że Franciszek Smuda zrobi z nas piłkarską potęgę. Marzenie ściętej głowy... nie na darmo Smudę nazywa się „Katem”. To trener, który zmusza do wzmożonych treningów, ale przecież nie zawsze terroryzm w drużynie jest wskazany. Sport to specyficzny zawód, zawodnicy to jakby nie patrzeć żywe istoty i ich wytrzymałość jest ograniczona. Katowani młodzi piłkarze porostu nie wytrzymują i w pewnym momencie przestają się rozwijać. Niestety błędna myśl szkoleniowa towarzyszy nawet naszym „najwybitniejszym” trenerom.
Sport jest cudowny,w spaniały, ale gdzieś granice trzeba mieć. Oczywiście każdy chce mieć zarówno zdolna młodzież, jak i wyśmienitych seniorów. Ale przecież wszystko to musi ze sobą genialnie współdziałać. Co ciekawe – angielskie młodzieżówki nigdy specjalnie nie wyróżniają się wśród innych reprezentacji, ale seniorzy to jakby nie patrzeć potęgą, a angielska liga jest najsilniejsza w Europie i zapewne na świecie. Ale na wyspach z młodzieżą się pracuje tak, jak należy.
Nie wydaje się jednak, by nasz system szkolenia się z najbliższych latach zmienił. Polscy trenerzy są zadufani w sobie i uważają, że sport to ich oczko w głowie. A mentalność Polaka mówi, że „ja wiem lepiej”. Szkoda tylko, że najczęściej to jednak wielka „skucha”. Sport nie toleruje zarozumialców, sport nie ceni ludzi bez wyobraźni. Po prostu sport ewoluuje, a szkoleniowcy muszą się do tego się dostosować. Polacy są zacofani i stąd z uzdolnionej piłkarskiej młodzieży robią się nam słabi kopacze, którzy mają problemy niekiedy z utrzymaniem równowagi podczas biegu do piłki. Czy ten sport będzie kiedyś dla Polaków łaskawszy?