„Za oknem szaro, deszczowo, a w naszych sercach maj, bo Polski maa medal Igrzysk Olimpijskich” - tak mówił komentator sportowy Polskiej Telewizji po zakończeniu sensacyjnie rozstrzygniętego wyścigu panczenistek w Vancouver. Skazywane na pożarcie Polki najpierw pokonały faworyzowane Rosjanki, później pokonały w wyścigu o brązowy medal Amerykanki i zdobyły najbardziej niespodziewany medal podczas Olimpiady. Oczywiście w ferworze radości zaczęliśmy interesować się łyżwiarstwem szybki,m. Co to za sport, gdzie można go uprawiać, jakie są w naszym kraju kluby? Pytań wiele, odpowiedzi szokujące. Panczeny nie są dyscypliną w naszym kraju popularną. Ba – ten sport uważany jest za niszowy. Ale nie to jest jest najbardziej drastyczne, a fakt, że w Polsce nie ma żadnego obiektu, na którym można rozgrywać znaczące zawody,.Ba – nie ma nawet obiektu, na którym można by godnie trenować.
Cały świat panczenów gratulował Polkom tego niebywałego sukcesu. Wszyscy na świecie mają bowiem świadomość, że nasz kraj nie posiada żadnej infrastruktury w tej materii. Mało tego – jak zwykle specjalnie nikt o tym nie mówi, bo po co promować zdrowy tryb życie przez sport. Nasi politycy wola zająć się swoimi interesami. A później... dziwimy się, że łyżwiarze szybcy przegrywają z kretesem na wszystkich imprezach. A dlaczego mieliby wygrywać, skoro nie ma gdzie trenować?
Zastanawiamy się, co byłoby tańsze – wybudowanie krytej hali z lodowiskiem, czy też wysyłanie sportowców na 200 dni za granicę i opłacanie hoteli, gabinetów odnowy biologicznej, etc. Cóż... nie nam to oceniać. Bo skoro działacze mają to w przysłowiowych czterech literach,to my przecież nie będziemy zajmowali se budową obiektu dla nich. Nas w tym wszystkim intryguje zupełnie co innego. Sport profesjonalny wymaga bowiem doskonałych przygotowań. Nie tylko treningów, ale i obiektów. W jaki więc sposób nasi sportowcy mają odnosić sukcesy? No nie mogą, a na pewno nie panczeniści, bo nie mają gdzie trenować. A jednak – nie tylko zdobyli, ale wręcz wyrwali w Kanadzie ten medal innym, dużo silniejszym reprezentacjom łyżwiarskim. Można więc pokusić się tutaj o stwierdzenie, że ten brązowy medal jest najcenniejszym medalem na Igrzyskach, bo medalem, który można uznać za cud.
Wypada się cieszyć, że i nasz sport przeżywa niekiedy cudowne chwile. Zazwyczaj to w związku ze szczęściem to Polacy uważali się za poszkodowanych. Tym razem los się trochę uśmiechnął do Polek, bo przecież na okrążenie do końca przegrywały z Amerykankami, ale jedna z nich dziś nie zasłabła. Czy to efekt słabego ogniwa, czy nie... nie nasz to problem, my jesteśmy dumni z naszych panczenistek, że to nie one osłabły i wywalczyły brąz. Polski sport w Vancouver przezywał wyśmienite momenty. Oby takich chwil w sportach zimowych było jak najwięcej. Bo chwielibyśmy, by nasi sportsmeni częściej stawali na olimpijskim podium, chcielibyśmy za ich sprawą promować nasz kraj. Bo Polska jest przecież piękna.