EXTREME SPORTS

lepsza strona
sportu

Leki i astmatycy w sporcie

Sprawa dopingów w sporcie budzi od wielu lat wiele kontrowersji. Chcemy, by sport jako taki był czysty i sprawiedliwy, a jednak dajemy przyzwolenie na stosowanie niektórych medykamentów niektórym osobom. Prawdziwa burzę wywołała nasza znakomita biegaczka narciarska – Justyna Kowalczyk podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver. Polka zarzuciła Norweżce Marit Bjoergen, że ta stymuluje się medykamentami poprawiającymi wydolność. Norweskie media były o burzone, podobnie jak i norweska narciarka. Wszyscy odpowiadali, ze owe stymulanty to lek na astmę, bez niego wielu sportowców nie mogłoby startować w zawodach. Jak się okazuje, w czołówce narciarzy takich astmatyków są dziesiątki.

Sport w tym wypadku jest bardzo tolerancyjny, szczególnie mowa tutaj o działaczach międzynarodowych wydających pozwolenia na stosowanie takich leków. Oczywiście ten problem można interpretować dwojako. Z jedne strony oczywiście chodzi tutaj o ideę równości, bo nie jest żadną tajemnicą, że takie medykamenty astmatykom poprawiają wydolność. A to przekłada się później na rywalizacje na sportowych arenach – jak w przypadku biegów – na narciarskich trasach. Naszym zdaniem takie praktyki powinny byłyby być zabronione. Bo to niszczy zdrową rywalizację i budzi niepotrzebne konflikty pomiędzy zawodnikami. Z drugiej jednak strony na sport należy spojrzeć przez pryzmat tolerancji. Każdy powinien mieć szanse rywalizacji i startów w imprezach sportowych. Czy to osoby zdrowe, czy chore...

cóż, każdy z nas ma swoje zdanie, ale jedno jest pewne. Jeśli się tego problemy szybko nie rozwiąże bardziej zdecydowanymi zasadami i regulaminami, to może się okazać, że spory odsetek sportowców będzie miało udokumentowaną chorobę, astmę, rozedmę, lub inne dolegliwości. Przy każdej okazji będą używane rozmaite medykamenty i wzmacniacze mające wpływ na organizm.

Wydaje się, że „najzdrowszym” pomysłem może się okazać niedopuszczanie takich osób do normalnej rywalizacji. Bo jeśli jest ktoś chory, to powinien występować na paraolimpiadzie, tam oczywiście uzasadnione byłoby faszerowanie się lekarstwami. W przypadku, kiedy osoby chore rywalizują ze zdrowymi, jedni mogą używać lekarstw i wspomagaczy, inne nie. To jest dość spor nieuczciwość. I wcale nie chodzi nam tutaj o Justynę Kowalczyk i jej medalową stratę z Vancouver. To akurat nie ma nic do rzeczy, choć niewątpliwie ta sytuacja uświadomiła wszystkim kibicom, z jakim poważnym problemem mamy do czynienia. Sport jest niesamowitym widowiskiem, ale odkąd w sport zaczęły wchodzić ogromne pieniądze, odtąd zaczęły się nieczyste gry. Doping, dziwne decyzje organizatorów i działaczy związkowych, pomówienia, oskarżenia i wiele innych dziwnych sytuacji, które zdrowej i uczciwej rywalizacji towarzyszyć nie powinny. Czy to się zmieni? Trudno w to uwierzyć, bo sport jest szalenie medialny, a za tym zawsze stoją nie tylko kibice, ale i ci, którzy na kibicach chcą zarobić. A szkoda, bo tutaj wyraźne umiera cała idea sportu i rywalizacji.