Agnieszka Radwańska to niewątpliwie nasza najlepsza tenisistka ziemna. W historii polskiego sportu na pewno lepiej grającej kobiety nie mieliśmy. Ale w wielką euforię wpadać nie możemy, bo to wszystko można zrzucić na karb słabości kobiecego tenisa. Kiedyś nasze zawodniczki musiały rywalizować ze zdecydowanie silniejszymi rywalkami, dziś poza siostrami Williams niewiele jest innych tenisistek grających dobry, szybki i mocny tenis. Widać to po naszej Agnieszce, która wprawdzie plasuje się w pierwszej dziesiątce w rankingu ATP, ale tak na prawdę daleko jej do światowej czołówki. Kiedy rywalizuje z przeciętnymi zawodniczkami, to idzie jej całkiem nieźle, kiedy jednak staje naprzeciwko jakiejkolwiek tenisistki z TOP 10 WTA, to prawie zawsze przychodzą porażki, to to cholernie sromotne porażki.
Sport rakietowy jest bardzo dochodowym sportem. Wielkie turnieje to przecież milionowe nagrody dla zwycięzców. O ile mniejsze turnieje WTA nie gromadzą na starcie wielkiej ilości światowej sławy zawodniczek, to Wielki Szlem pokazuje, gdzie jest tak na prawdę miejsce Agnieszki Radwańskiej. Z całym szacunkiem dla niej i emocji, jakie przynoszą jej mecze, ale naszym zdaniem Radwańska na pierwsza dziesiątkę WTA nie zasługuje. Dlaczego więc w niej jest? To wynika z nadmiernej eksploatacji zawodniczki. Światowy sport tenisowy ma wiele rozmaitych turniejów, ale światowa czołówka „ma swoje życie” i pojawia się tylko na tych najbardziej prestiżowych. Jest to 6 do 12 turniejów w roku. Radwańska takich imprez zalicza grubo ponad trzydzieści. Oczywiście w każdym jakiś punkciki „uciuła” i to przekłada się na wysokie miejsce w rankingu. Tylko że taki sposób naliczania klasyfikacji najlepszych tenisistek świata nie jest do końca wyznacznikiem prawdziwych umiejętności.
Jak wiadomo, sport zawodowy wymaga nie tylko uzdolnionego zawodnika, ale i rozsądnego menadżera. I tutaj także pojawia się w przypadku Agnieszki Radwańskiej pewien specyficzny motyw. Chodzi tutaj o ojca, który jest jednocześnie trenerem, rzecznikiem prasowym i menadżerem. Jak mówią specjaliści od tenisa ziemnego, takie połączenie ojciec – córka nie może dać wyników w postaci zwycięstw w Wielkim Szlemie. Ale tutaj w grę wchodzą wielkie pieniądzie i zadufanie w sobie. Wydaje mi się, że to niepoważne zachowanie czyni Radwańską w pośmiewiskiem w profesjonalnym sporcie. Tutaj bowiem nie ma czasu na zabawy, tutaj trzeba umieć wykorzystać każdy walor. Ojciec – córka... budzi kontrowersje, tym bardziej, że jako trener Pan Radwański nie daje sobie rady. Nasza tenisistka wiecznie jest przemęczona, a to zawsze staje na przeszkodzie w drodze do wielkich osiągnięć.
Tenis jako sport jest fascynujący. Ale nie zawsze niestety zapewne nam, polskim kibicom należyte emocje. Bo mimo iż Agnieszkę Radwańską cenimy, to jednak jej występy w najważniejszych imprezach tenisowych zawsze kończą się niewypałem. I straciliśmy już nadzieję, że Agnieszka będzie w stanie nawiązać walkę z najlepszymi w najbliższych latach.